środa, 30 grudnia 2009

Współuzależnienie - ojcowie i matki na terapii

Dzisiejsza rundka z opowiadaniem, jak nam minęły Święta, nie zajęła dużo czasu, bo było nas raptem 8 osób (łącznie z prowadzącymi). Wyjątkowo było pół na pół pań i panów. To nie tylko moje spostrzeżenie, ale co rusz ktoś zwraca uwagę na to, że na spotkania zwykle przychodzi więcej kobiet niż mężczyzn.
Można by się głębiej zastanowić, dlaczego tak jest, ale to chyba temat na poważną pracę naukową, a nie na bloga. Ciekawe, że podobnie wyglądają wyniki internetowej sondy, którą zamieściłam na mojej stronie:

Kim jestem dla osoby uzależnionej

środa, 23 grudnia 2009

Grupa wsparcia przed Świętami

Jutro Wigilia.
Ciekawe ile osób pojawi się dzisiaj na grupie.

Planowałam pójść, ale dopadł mnie jakiś paskudny wirus, więc zostanę w domu. Nie chcę zarażać innych na same święta.

Na grupę przyjdą pewnie ci rodzice, którzy mają taką trudną sytuację w domu, że są całkowicie nią pochłonięci, a Święta dla nich to jakieś dziwne szaleństwo, któremu poddali się inni.

Ale, jak co roku, będzie pewnie także kilkoro rodziców, którzy złapali już dystans do swojego współuzależnienia i uzależnienia swoich dzieci.

A ja marzę o takich białych Świętach, jak na tym moim zdjęciu z ubiegłego roku, kiedy oczko puścił do mnie uśmiechnięty samochodzik ;)

środa, 16 grudnia 2009

Wigilia w Towarzystwie "Powrót z U"


- Albowiem Bóg tak umiłował świat,

że wydał swojego Syna Jednorodzonego,

aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął,

ale miał życie wieczne. - /J 3, 16/

Mam na imię Małgorzata. To jest moja czwarta Wigilia w Towarzystwie. Ten rok zapamiętam jako wyjątkowy, bo właśnie teraz zaczęły spełniać się moje marzenia, wiecie, takie Moje Moje. Zupełnie zwariowane i szalone. Życzę Wam, żebyście mieli odwagę mieć takie marzenia. Nic nie dzieje się przypadkiem. Wierzę, że czuwa nad nami Bóg. Nad tymi matkami i ojcami, którzy tak kochają swoje dzieci, że gotowi są dla nich zrobić wszystko. Z moim synem jest teraz dobrze. Proszę Boga, aby prowadził go swoją drogą. Oddałam syna pod opiekę najlepszemu Ojcu. Abba, Tatusiu, prowadź go bezpieczną ścieżką.

środa, 9 grudnia 2009

Alkoholizm - za kulisami uzależnienia


Pożyczyłam kolejny odcinek wykładu prof. Mellibrudy, w którym omawiał on mechanizmy doprowadzające do uwięzienia osoby w pułapce uzależnienia. Człowiek, za którym zatrzasną się ściany pułapki, nie jest w stanie uwolnić się z niej samodzielnie. Teraz już rozumiem zdanie, które usłyszałam kiedyś, że z uzależnieniem trzeba sobie poradzić samemu, ale nikt nie jest w stanie poradzić sobie bez pomocy innych.

Alkohol zwykle nam coś "załatwia" np. poprawia nastrój, rozluźnia, ośmiela, uspokaja lub ożywia, każdemu według potrzeb. Robi się niebezpiecznie, kiedy nam się to spodoba i oddamy kontrolę nad naszymi emocjami we władzę alkoholowi. Nasze życie może zacząć wyglądać jak schemat, który trudno przełamać. Fachowo nazywa się to system nałogowego regulowania emocji. To jest pierwsza ściana pułapki uzależnienia.

Druga ściana, to system iluzji i zaprzeczania. Człowiek uwikłany weń, nie może już polegać na swoim umyśle, który płata mu figle i przestaje być wiarygodnym doradcą. Ale dzieje się tak tylko i wyłącznie w kwestii picia alkoholu. Inne dziedziny życia, umysł obsługuje rzetelnie. Dlatego jest to tak niebezpieczne, bo daje iluzję, że wszystko jest w porządku.

Ostatnia ściana pułapki, to system rozpraszania Ja. W tym mechanizmie alkohol "rozmywa" poczucie tożsamości uzależnionej osoby. Wczorajsze Ja, ma się nijak, do Ja dzisiejszego. Uzależnionej osobie, tak trudno dotrzymać danych sobie i innym obietnic, ponieważ brak jest ciągłości, spójności i wyrazistości chorego Ja.

środa, 2 grudnia 2009

Alkoholizm - droga do uzależnienia


Oddałam kasetę video, którą pożyczyłam z Towarzystwa "Powrót z U". To była pierwsza część "Pułapki uzależnienia" - cyklu wykładów o alkoholizmie.

Wcześniej udało mi się zebrać całą rodzinę, żeby wspólnie obejrzeć ten wykład prof. Jerzego Mellibrudy. Wszyscy w skupieniu obejrzeliśmy pierwszy odcinek, jak się okazało, interesującego programu. Profesor mówił o chorobie alkoholowej bez demonizowania jej, w sposób rzeczowy, jak naukowiec, a jednocześnie czuło się w tym ludzkie podejście do chorej osoby. Niektóre słowa, użyte w odniesieniu do choroby uzależnienia, zaszokowały mnie. Profesor, mówiąc o niemożności powstrzymania przez alkoholika prostego gestu, jakim jest wychylenie kieliszka wódki, użył sformułowań: fascynujące zjawisko, fenomen. Mówił również o tym, że ten sam prosty ruch ręki, jest do opanowania przez alkoholika, kiedy w kieliszku znajduje się inny napój niż alkohol.
Podążając za prowadzącym, czuło się, że warto zgłębić tajemnice tego procesu, jakim jest popadanie w uzależnienie i że zrozumienie tego zjawiska może pomóc oswoić się z nim, a w dalszej kolejności, znaleźć wyjście z tej pułapki.

środa, 25 listopada 2009

Alkohol w domu


Dzisiaj przyszłam szybciej na spotkanie i trafiłam jeszcze na część edukacyjną. Ewa mówiła o konieczności usunięcia alkoholu z domu, do którego wraca dziecko z ośrodka. Rodzinny dom powinien być miejscem bezpiecznym, pozbawionym środków uzależniających. Znam mamę, która rzuciła palenie papierosów po to, żeby nie narażać zdrowiejącego dziecka na pokusę zapalenia skręta. Myślę, że nie jest to nadopiekuńczość, tylko zwyczajna przyzwoitość w stosunku do chorej osoby.