środa, 1 lutego 2012

Współuzależnienie - terapeutyczna siła grupy

Kiedy dzisiaj szykowałam się do wyjścia na grupę, myślałam o sobie, jakaż to zemnie dzielna kobieta, bo w taką pogodę wychodzę z domu. Myślałam, że silny mróz wystraszy większość rodziców. Wchodzę do Poradni, a tam jak zwykle pełna sala - jakieś 25 osób. To jest już spora grupa ludzi, którzy mówią sobie rzeczy nie zawsze przyjemne, ale zawsze bardzo prawdziwe. Usłyszeć poruszającą historię opowiedzianą przez jedną osobą to nie mało, ale usłyszeć kilka takich opowieści, które do złudzenia przypominają nasze własne przeżycia, to już daje do myślenia. Takie jest terapeutyczne działanie grupy. Podobnie działa społeczność w ośrodku gdzie leczą się nasze dzieci. Tam uzależniony człowiek, przez cały czas terapii, która zwykle trwa około roku, ma okazję słuchać prawdy o sobie. Takiej siły przekonywania nie ma jedna osoba, choćby najbardziej starająca się matka, czy zaangażowany ojciec.

środa, 25 stycznia 2012

Współuzależnienie - kryzysy

Dzisiaj na grupie są dwie mamy, które przychodzą tu od niedawna. Widać, że trudno im pogodzić się z myślą o umieszczeniu dziecka w ośrodku. Nie miały jeszcze okazji doświadczyć na „własnej skórze” najbardziej destrukcyjnych skutków zażywania narkotyków przez dziecko. To jest: oszustw, kradzieży, agresji słownej i fizycznej. Ktoś może powiedzieć: „Na szczęście”, ale kto inny powie: „Na nieszczęście...” i doda „...dla dziecka”. Nieszczęściem jest tu, postępujący niezauważalnie dla rodziców, proces coraz głębszego wchodzenia dziecka w uzależnienie. Jaskrawe zmiany w zachowaniu dziecka pojawiają się dopiero, kiedy rodzice zaczynają stawiać granice. Stawianie takich granic wywołuje głębokie kryzysy, które już nie pozostawiają wątpliwości, że dziecko powinno trafić do ośrodka. Wystarczyłoby, aby te wahające się mamy przestały dawać pieniądze, zlikwidowały dostęp do Internetu, czy komputera, zaczęły wymagać punktualności w powrotach dziecka do domu, wywiązywania się z codziennych obowiązków, a wnet przekonałyby się na co stać ich dziecko. Zobaczyłyby na własne oczy, jakie zmiany w osobowości dziecka powoduje zażywanie narkotyków.

środa, 18 stycznia 2012

Koncert

Dzisiaj nie idę na grupę, bo wybieram się z koleżanką na koncert do OdNowy. Zagra tam i zaśpiewa dwunastoletnia dziewczynka – Majka Babyszka. Taka młoda osoba, a już koncertuje i to wykonując wymagającą nieprzeciętnych umiejętności muzykę jazzową.

Sympatyczny koncert, a Majka to bardzo miła, młoda osoba.

środa, 11 stycznia 2012

Współuzależnienie - przełamywanie schematów

Dzisiaj znowu pełna sala i wszystkie miejsca "po zewnętrznej" zajęte. Można jeszcze usiąść wewnątrz kręgu, ale wtedy siedzi się plecami do niektórych i nie jest to specjalnie komfortowe. Z tym zajmowaniem miejsc, to jest ciekawa sprawa. Już kiedyś zauważyłam, że większość osób siada na "swoim miejscu". Zazwyczaj jest to miejsce, które przypadło nam zająć, kiedy po raz pierwszy przyszliśmy na grupę. Przyzwyczajamy się do różnych rzeczy. Czasem do takich, do których nie sposób się przyzwyczaić: do poniżania, do zastraszania, do ciągłego lęku o dziecko, do bezradności i całego tego piekła współuzależnienia. Wychodzenie z tego zaklętego kręgu, to przełamywanie utartych schematów, według których działaliśmy do tej pory. Dotychczas chroniliśmy swoje dziecko przed bolesnymi skutkami brania narkotyków. Nie chcieliśmy, aby cierpiało, ponosiło straty. Zdrowiejąc, uczymy się robić coś wbrew sobie. To nie jest łatwe, bo w nowej sytuacji nie czujemy się pewnie. Łatwiej powtarzać stare zachowania i tkwić w tym samym miejscu.

A może by tak przesiąść się i zobaczyć nową rzeczywistość?

Ja także mam "swoje miejsce" na grupie, ale pamiętam też, żeby patrzeć z innej perspektywy ;-)

środa, 4 stycznia 2012

Bez Agnieszki

Dzisiaj mija sześć miesięcy bez Agnieszki...

Wspominam nasz ostatni, wspólny piknik na Barbarce, zaledwie jeden dzień przed niespodziewanym odejściem Agnieszki. Zanim się rozeszliśmy, kiedy żegnałam się z Agnieszką, usłyszałam znajome: "Pamiętaj Małgosiu - jesteś najważniejsza!"
Każdy z nas rodziców w miejsce imienia Małgosia może wstawić swoje własne imię, bo dla Agnieszki my wszyscy byliśmy najważniejsi. Zawsze współodczuwała z rodzicami ich ból, cierpienie, zagubienie. Zawsze była po naszej stronie. Chciała pomagać właśnie nam, rodzicom i robiła to niezwykle skutecznie.

Od pierwszego spotkania na grupie wsparcia dla rodziców, zaufałam Im obojgu – Agnieszce i Henrykowi. Henryk często powtarza, że ratując swoje dziecko, nie możemy kierować się uczuciami. Zamroziłam więc swoje serce, rozum chyba też poszedł w odstawkę i działając jak automat, próbowałam wprowadzać w życie trudne, niezrozumiałe wtedy dla mnie metody motywowania syna do leczenia.
Okazuje się, że nie tylko dla mnie te metody były niezrozumiałe. Nawet policjanci, którzy z racji wykonywanego zawodu powinni orientować się w tej problematyce, próbowali nas zniechęcić do działania. Ale my z mężem mieliśmy na to jedną odpowiedź: Chodzimy na spotkania grupy wsparcia w Poradni "Powrót z U" przy ul. Strumykowej 4 i tam uczymy się, że właśnie w ten sposób ratujemy swoje dziecko.

Agnieszko, dziękuję Ci za życie mojego syna i szczęście naszej rodziny.

środa, 6 lipca 2011

Kochana Agnieszka

"Nie umiera ten, Kto żyje w pamięci innych"


Z głębokim smutkiem zawiadamiamy, że dnia 4 lipca 2011 roku odeszła do Pana Boga nasza

kochana

AGNIESZKA KASPRZYCKA

założycielka i kierownik Towarzystwa Rodzin
i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych "Powrót z U" w Toruniu.

Agnieszka była osobą wyjątkową, o pięknej duszy i niezwykle wrażliwym
i szczodrym sercu dla wszystkich, którzy Jej pomocy i wsparcia potrzebowali.
Uratowała od śmierci wiele młodych, zagubionych w tym świecie istot,
była oparciem i niewyczerpanym źródłem nadziei i fachowej pomocy dla rodzin.
Zawsze życzliwa, rozważna, mądra, cierpliwa, wyrozumiała, pełna radości życia i planów.
Na zawsze pozostanie w naszej serdecznej pamięci.

CZEŚĆ CI AGNIESZKO!

Serdeczne wyrazy współczucia

RODZINIE

składają

wdzięczni Rodzice i ich najbliżsi.

środa, 29 czerwca 2011

Współuzależnienie - oderwanie się

Dzisiaj pierwsze wakacyjne spotkanie, chociaż po frekwencji tego nie widać, bo sala, jak zwykle, szybko się zapełnia.
Mamy mówić o tym, jak nam się udaje odciąć od tego wszystkiego, co jest związane z chorobą naszego dziecka. Dla większości jest to bardzo trudne. Na przykład ja, cały czas mam okazje, żeby to ćwiczyć i ćwiczyć w codziennych sytuacjach, a moje oddzielenie się od syna, stale pozostawia wiele do życzenia. Kiedy on jest radosny, ja także tryskam humorem, ale kiedy syn smutnieje, mnie również wydłuża się oblicze ;)

Przeczytaliśmy razem, co oznacza oderwanie się:
  • Koncentrację na swoim życiu i staranie się, aby przeżyć je jak najlepiej.
  • Ustalenie, co można zmienić, a czego nie i rezygnację z rzeczy niemożliwych.
  • Pozwolenie bliskim, na ponoszenie konsekwencji ich zachowań. Pozwolenie innym na bycie sobą, danie im możliwości decydowania o sobie, pozwolenie im na dorosłość.
  • Życie "tu i teraz" – koncentrację na dniu dzisiejszym i jak najlepszym wykorzystaniu go.
  • Zaakceptowanie rzeczywistości i pogodzenie się z faktami, a jednocześnie przyznanie sobie prawa do cieszenia się życiem mimo nierozwiązanych problemów.
  • Podejmowanie przemyślanych decyzji o tym jak okazywać swoją miłość i rozwiązywać problemy oraz wybieranie tego, co naprawdę pomaga.

P.S.
Mój syn zdał maturę!