Dzisiaj postanowiłam, że kolejnego spotkania grupy wsparcia dla rodziców już nie opuszczę. Na Strumykową dotarłam po godzinie 17. Zanim weszłam na salę, która była wypełniona po brzegi, wstąpiłam do Henryka zamienić z nim dwa słowa. Z tych dwóch słów zrobiło się trochę więcej, bo dawno się nie widzieliśmy. Potem niecałą godzinkę spędziłam z rodzicami na grupie.
Przy pożegnaniu, Agnieszka dała mi ulotkę z informacją o warsztatach dla małżonków.
Od dawna marzy mi się coś takiego! W myśl zasady, że nigdy nie jest za późno, chciałabym popracować nad jakością naszych relacji mąż - żona. Nie mam wątpliwości, że skorzystalibyśmy na tym nie tylko my, ale także nasze dzieci. Chociaż są już dorosłe, to cały czas patrzą na nas i ciągle się uczą.
środa, 2 marca 2011
poniedziałek, 14 lutego 2011
Narkomania - rodzina dysfunkcjonalna
Od zeszłego tygodnia walczę z grypopodobnym choróbskiem. Już kilka razy nie było mnie na grupie i nie zanosi się, abym i w tym tygodniu poszła. Napiszę więc coś na podstawie materiałów edukacyjnych, które otrzymałam na grupie wsparcia.
Na liście poniżej podano jakie zgubne skutki dla rodziny, niesie ze sobą narkomania:
Na liście poniżej podano jakie zgubne skutki dla rodziny, niesie ze sobą narkomania:
- Rodzina przestaje normalnie funkcjonować
- Zaniedbywanie innych członków rodziny poza uzależnionym
- Poczucie chaosu, brak ładu
- Kłopoty finansowe
- Kłopoty ze zdrowiem - depresja
- Napięta atmosfera w domu
- Wzajemne obwinianie się
- Rozpad małżeństwa
- Trudności w funkcjonowaniu w pracy zawodowej
- Ograniczenie kontaktów towarzyskich
- Zamykanie się w sobie
- Poczucie wstydu
- Poczucie winy
- Zamartwianie się
- Poczucie klęski
- Strach
- Bezradność
- Poczucie niższości - "gorsza rodzina"
- Brak radości
- Podtrzymywanie uzależnienia
Narkomania jest jak odbezpieczony granat rzucony na środek pokoju, w którym siedzi cała rodzina. Wybuchając rani wszystkich.
środa, 19 stycznia 2011
Współuzależnienie - przebaczenie
"Pozbądź się niepotrzebnych myśli. Pozwól, by przyszło do ciebie przebaczenie."
Taki temat zaproponowała Agnieszka na dzisiejsze spotkanie grupy wsparcia.
Mówiliśmy o tym, jak radzimy sobie na co dzień, z galopadą myśli wieczornych, samooskarżaniem, raniącymi opiniami innych, poczuciem winy, rozdrapywaniem ran, chęcią wytłumaczenia przeszłości, albo zaplanowania przyszłości i temu podobnymi balastami umysłu i duszy.
Mnie również jest ciężko czasem, zapanować nad rozbieganymi myślami. Wtedy z pomocą przychodzi modlitwa - moja rozmowa z Bogiem.
Bóg mnie kocha
"Ukochałem cię odwieczną miłością"
/Księga Jeremiasza 31, 3/
Jestem bezpieczny
"I nikt nie może wyrwać [cię] z ręki mego Ojca"
/Ewangelia Św. Jana 10, 29/
Moje winy są odpuszczone
"Darował nam wszystkie występki"
/List do Kolosan 2, 13/
Bóg jest ze mną
"Nie opuszczę cię ani nie pozostawię"
/List do Hebrajczyków 13, 5/
Taki temat zaproponowała Agnieszka na dzisiejsze spotkanie grupy wsparcia.
Mówiliśmy o tym, jak radzimy sobie na co dzień, z galopadą myśli wieczornych, samooskarżaniem, raniącymi opiniami innych, poczuciem winy, rozdrapywaniem ran, chęcią wytłumaczenia przeszłości, albo zaplanowania przyszłości i temu podobnymi balastami umysłu i duszy.
Mnie również jest ciężko czasem, zapanować nad rozbieganymi myślami. Wtedy z pomocą przychodzi modlitwa - moja rozmowa z Bogiem.
Bóg mnie kocha
"Ukochałem cię odwieczną miłością"
/Księga Jeremiasza 31, 3/
Jestem bezpieczny
"I nikt nie może wyrwać [cię] z ręki mego Ojca"
/Ewangelia Św. Jana 10, 29/
Moje winy są odpuszczone
"Darował nam wszystkie występki"
/List do Kolosan 2, 13/
Bóg jest ze mną
"Nie opuszczę cię ani nie pozostawię"
/List do Hebrajczyków 13, 5/
środa, 12 stycznia 2011
Współuzależnienie - po co grupa wsparcia?

Ubieram się, żeby wyjść na grupę, a tu mój syn pyta: "Mamo, po co tam chodzisz?" Jeszcze nie założyłam płaszcza, ale buty już mam na nogach i tak na wpół ubrana do wyjścia, siadam przy stole w kuchni. Nie chcę stracić okazji do podyskutowania z synem.
"Chodzę tam, żeby pomóc sobie i innym". Widzę kpiący uśmiech na jego twarzy - nie łudź się, że jesteś w stanie zaradzić temu złu.
Chyba tylko na początku, kiedy zaczynałam terapię, wydawało mi się, że chodzę na grupę, żeby uratować moje dziecko. Teraz wiem, że nic by się nie zmieniło, gdyby on sam nie podjął decyzji o zerwaniu z narkotykami.
Nie przypisuję sobie żadnej zasługi w tym względzie, bo to jest zwycięstwo mojego syna. Jego i Tego, który był przy nim. Bo jak mówi mój syn - sam nie zrobiłby nic!
Na grupie wsparcia, kiedy zobaczyłam innych rodziców w podobnej sytuacji, na chwilę ucichło moje poczucie winy - mogłam złapać oddech. Poczułam jakbym przestała tonąć i zaczęłam ratować... siebie.
Nie pozwalałam już się krzywdzić, określiłam granice chroniące moje prawa, odcięłam się od odpowiedzialności za czyny mojego dziecka. Takie oddzielenie rodzica od chorego dziecka daje uzależnionemu szansę odczucia powagi sytuacji i może sprawić, że również ono zacznie ratować siebie.
"Chodzę tam, żeby pomóc sobie i innym". Widzę kpiący uśmiech na jego twarzy - nie łudź się, że jesteś w stanie zaradzić temu złu.
Chyba tylko na początku, kiedy zaczynałam terapię, wydawało mi się, że chodzę na grupę, żeby uratować moje dziecko. Teraz wiem, że nic by się nie zmieniło, gdyby on sam nie podjął decyzji o zerwaniu z narkotykami.
Nie przypisuję sobie żadnej zasługi w tym względzie, bo to jest zwycięstwo mojego syna. Jego i Tego, który był przy nim. Bo jak mówi mój syn - sam nie zrobiłby nic!
Na grupie wsparcia, kiedy zobaczyłam innych rodziców w podobnej sytuacji, na chwilę ucichło moje poczucie winy - mogłam złapać oddech. Poczułam jakbym przestała tonąć i zaczęłam ratować... siebie.
Nie pozwalałam już się krzywdzić, określiłam granice chroniące moje prawa, odcięłam się od odpowiedzialności za czyny mojego dziecka. Takie oddzielenie rodzica od chorego dziecka daje uzależnionemu szansę odczucia powagi sytuacji i może sprawić, że również ono zacznie ratować siebie.
środa, 5 stycznia 2011
Uzależnienie - zdrowienie

Około 20% uzależnionych ma szansę na trzeźwe życie.
Takie dane podają w literaturze (R. Karpiński).
Kiedy usłyszałam to kilka lat temu, byłam przerażona. Jakim cudem może udać się mojemu synowi dostać do tak wąskiego grona wybrańców? Dlaczego akurat moje dziecko miałoby być tak genialne, czy też mieć tyle szczęścia? Zaczęłam chodzić na spotkania, brałam udział w warsztatach, coraz więcej wiedziałam na temat narkomanii, ale wcale nie było mi lżej. Docierało do mnie, że wyjście z uzależnienia jest tak trudne, bo wymaga całkowitej "przebudowy" chorej osoby. Zmiany jej przyzwyczajeń, myślenia, zachowań, reakcji emocjonalnych. To ogromna, niezwykle trudna praca i pewnie dlatego tak niewielu się to udaje.
Wiele razy słyszę od syna, że jest już za późno, że tych błędów nie da się naprawić. Wtedy nie zgadzam się z nim. Według mnie, dopóki nie leżę 2 m pod ziemią, dopóty mogę próbować coś zmienić.
Dzisiaj Agnieszka dodała, że prawdopodobieństwo wyleczenia wzrasta wraz z wydłużeniem czasu bycia w terapii osoby uzależnionej i całej rodziny.
Kiedy dzieci leczą się w ośrodku, rodzice zdobywają wiedzę na temat uzależnień, uczą się nowych zachowań wobec dziecka. Dziecko po terapii wraca do nowego domu.
U nas też nie jest łatwo, ale cały czas staramy się iść do przodu.
środa, 29 grudnia 2010
Narkomania - Streetworker

Mroźny, zimowy wieczór. Stoimy przed zamkniętym wejściem do budynku, w którym mieści się Stowarzyszenie "Powrót z U". Dzwonię do Henryka, do biura, spytać co się dzieje, bo przecież spotkanie grupy nie było odwołane. W zeszłym tygodniu ktoś zasugerował, żeby może w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem nie robić spotkania. Ale Henryk stwierdził, że środa to normalny dzień pracy, żadne święto i nie można tak po prostu zamknąć drzwi. Nawet gdyby przyszło tylko kilka osób, to spotkanie się odbędzie.
Na początku było nas czworo, później przyszedł jeszcze Zdzisław. Od razu stał się centralną postacią naszego spotkania. Wcale się nie dziwię, bo jest osobą niezwykłą, barwną i nietuzinkową. Spotkanie z nim zawsze mnie ubogaca. Kiedyś on dostał tutaj wsparcie, a teraz sam daje je innym. Pracuje jako streetworker.
środa, 22 grudnia 2010
Wigilia w "Powrocie z U"

Dzisiaj spotkanie świąteczne - Wigilia w Towarzystwie.
Myślałam, że na to wyjątkowe spotkanie przyprowadzę Gościa. Pewną młodą osobę, której jeszcze nie poznałam osobiście, ale która po lekturze mojego bloga napisała do mnie maila. Interesuje ją działalność naszego stowarzyszenia i chciałaby porozmawiać o tym z osobami, które korzystają z pomocy Towarzystwa "Powrót z U". Pewnie będzie jeszcze okazja się spotkać.
Wigilia była pełna wzruszających, szczerych życzeń, które, mam nadzieję, że się spełnią.
Oczywiście był też tradycyjnie, wielki stół, pełen najsmaczniejszych, wigilijnych potraw. Było więc p y s z n i e !
Subskrybuj:
Posty (Atom)