środa, 12 stycznia 2011

Współuzależnienie - po co grupa wsparcia?


Ubieram się, żeby wyjść na grupę, a tu mój syn pyta: "Mamo, po co tam chodzisz?" Jeszcze nie założyłam płaszcza, ale buty już mam na nogach i tak na wpół ubrana do wyjścia, siadam przy stole w kuchni. Nie chcę stracić okazji do podyskutowania z synem.
"Chodzę tam, żeby pomóc sobie i innym". Widzę kpiący uśmiech na jego twarzy - nie łudź się, że jesteś w stanie zaradzić temu złu.

Chyba tylko na początku, kiedy zaczynałam terapię, wydawało mi się, że chodzę na grupę, żeby uratować moje dziecko. Teraz wiem, że nic by się nie zmieniło, gdyby on sam nie podjął decyzji o zerwaniu z narkotykami.
Nie przypisuję sobie żadnej zasługi w tym względzie, bo to jest zwycięstwo mojego syna. Jego i Tego, który był przy nim. Bo jak mówi mój syn - sam nie zrobiłby nic!

Na grupie wsparcia, kiedy zobaczyłam innych rodziców w podobnej sytuacji, na chwilę ucichło moje poczucie winy - mogłam złapać oddech. Poczułam jakbym przestała tonąć i zaczęłam ratować... siebie.
Nie pozwalałam już się krzywdzić, określiłam granice chroniące moje prawa, odcięłam się od odpowiedzialności za czyny mojego dziecka. Takie oddzielenie rodzica od chorego dziecka daje uzależnionemu szansę odczucia powagi sytuacji i może sprawić, że również ono zacznie ratować siebie.



środa, 5 stycznia 2011

Uzależnienie - zdrowienie


Około 20% uzależnionych ma szansę na trzeźwe życie.
Takie dane podają w literaturze (R. Karpiński).

Kiedy usłyszałam to kilka lat temu, byłam przerażona. Jakim cudem może udać się mojemu synowi dostać do tak wąskiego grona wybrańców? Dlaczego akurat moje dziecko miałoby być tak genialne, czy też mieć tyle szczęścia? Zaczęłam chodzić na spotkania, brałam udział w warsztatach, coraz więcej wiedziałam na temat narkomanii, ale wcale nie było mi lżej. Docierało do mnie, że wyjście z uzależnienia jest tak trudne, bo wymaga całkowitej "przebudowy" chorej osoby. Zmiany jej przyzwyczajeń, myślenia, zachowań, reakcji emocjonalnych. To ogromna, niezwykle trudna praca i pewnie dlatego tak niewielu się to udaje.

Wiele razy słyszę od syna, że jest już za późno, że tych błędów nie da się naprawić. Wtedy nie zgadzam się z nim. Według mnie, dopóki nie leżę 2 m pod ziemią, dopóty mogę próbować coś zmienić.

Dzisiaj Agnieszka dodała, że prawdopodobieństwo wyleczenia wzrasta wraz z wydłużeniem czasu bycia w terapii osoby uzależnionej i całej rodziny.
Kiedy dzieci leczą się w ośrodku, rodzice zdobywają wiedzę na temat uzależnień, uczą się nowych zachowań wobec dziecka. Dziecko po terapii wraca do nowego domu.

U nas też nie jest łatwo, ale cały czas staramy się iść do przodu.

środa, 29 grudnia 2010

Narkomania - Streetworker


Mroźny, zimowy wieczór. Stoimy przed zamkniętym wejściem do budynku, w którym mieści się Stowarzyszenie "Powrót z U". Dzwonię do Henryka, do biura, spytać co się dzieje, bo przecież spotkanie grupy nie było odwołane. W zeszłym tygodniu ktoś zasugerował, żeby może w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem nie robić spotkania. Ale Henryk stwierdził, że środa to normalny dzień pracy, żadne święto i nie można tak po prostu zamknąć drzwi. Nawet gdyby przyszło tylko kilka osób, to spotkanie się odbędzie.

Na początku było nas czworo, później przyszedł jeszcze Zdzisław. Od razu stał się centralną postacią naszego spotkania. Wcale się nie dziwię, bo jest osobą niezwykłą, barwną i nietuzinkową. Spotkanie z nim zawsze mnie ubogaca. Kiedyś on dostał tutaj wsparcie, a teraz sam daje je innym. Pracuje jako streetworker.

środa, 22 grudnia 2010

Wigilia w "Powrocie z U"


Dzisiaj spotkanie świąteczne - Wigilia w Towarzystwie.
Myślałam, że na to wyjątkowe spotkanie przyprowadzę Gościa. Pewną młodą osobę, której jeszcze nie poznałam osobiście, ale która po lekturze mojego bloga napisała do mnie maila. Interesuje ją działalność naszego stowarzyszenia i chciałaby porozmawiać o tym z osobami, które korzystają z pomocy Towarzystwa "Powrót z U". Pewnie będzie jeszcze okazja się spotkać.

Wigilia była pełna wzruszających, szczerych życzeń, które, mam nadzieję, że się spełnią.
Oczywiście był też tradycyjnie, wielki stół, pełen najsmaczniejszych, wigilijnych potraw. Było więc p y s z n i e !

środa, 24 listopada 2010

Uzależnienie - wstyd

Rok temu o tej porze zaczęłam pisać tego bloga. Bądź co bądź, jest to jakiś jubileusz. Uczciłam go ... pójściem na grupę!
Agnieszka podała temat do rozważań, w sam raz na moją rocznicę. A mianowicie, mieliśmy sobie przypomnieć co czuliśmy na początku naszej "kariery" współuzależnionego, a jak to wygląda teraz?

Mówiliśmy o wstydzie.
U nas na początku tyle się działo, trzeba było podejmować konkretne kroki, że nie mogłam taić faktu uzależnienia mojego dziecka. Wiedzieli o tym ci, którzy mogli mi pomóc w tej sytuacji. Nie kryłam tego przed najbliższą rodziną, byłam w stałym kontakcie z dyrektor szkoły i wychowawczynią, z terapeutami z poradni i ośrodków, wiedział dzielnicowy, informowałam też Sąd Rodzinny. Sąsiedzi oczywiście też wiedzieli, bo nie zależało mi na tym, żeby ukryć, że w naszym domu dzieje się coś złego.
Nie mówiłam natomiast o naszym problemie osobom, które nie miały wiedzy na temat uzależnień i wiedziałam, że w niczym nam nie pomogą. Taką postawę przyjęłam, choć wiem, że inni nie mieli takich oporów. To jest sprawa indywidualna i każdy postępuje tak, jak sam uważa za słuszne.

środa, 3 listopada 2010

Henryk Kasprzycki - Przewodniczący TRiPDU "Powrót z U" w Toruniu

Henryk kandyduje w Wyborach Samorządowych 2010 na radnego do Sejmiku województwa kujawsko - pomorskiego.
Wiem, że jak będzie miał możliwość, na pewno będzie wspierał organizacje i stowarzyszenia zajmujące się problemami nurtującymi rodziny. Można mu wierzyć, bo nie rzuca słów na wiatr. Nasza rodzina, kiedy znalazła się w głębokim kryzysie, otrzymała konkretną pomoc w Stowarzyszeniu "Powrót z U". Rodzin, które dostały wsparcie, jest bardzo dużo. Jesteśmy najlepszą reklamą skuteczności działania takich organizacji pomagających rodzinom. Nie potrzeba wielkich funduszy, czasem trzeba być jedynie przy tej rodzinie, trochę nią pokierować, a kiedy złapie oddech, sama zaczyna sobie radzić. Warto zacząć głośno mówić, że to nie wstyd mieć problem, ale gorzej jest, kiedy nic się z tym nie robi.

Henryk stawia na rodzinę. Według Niego: "Rodzina to społeczność, która ma coś do powiedzenia!"

środa, 27 października 2010

Współuzależnienie - zasady obowiązujące na grupie wsparcia

Zastanawia mnie, ile osób przewinęło się przez grupę wsparcia?
Sama chodzę już ponad cztery lata, a przez ten czas prawie zawsze na spotkaniu była nowa osoba. Ciekawe, po jakim czasie nie pomieścilibyśmy się na sali, gdyby większość nowicjuszy nie rezygnowała? Albo, czy kiedyś będzie tak, że przestaną przychodzić nowi rodzice? Nie dlatego, że nie będą chcieli, ale dlatego, że nie będzie takiej potrzeby. Póki co, stale przychodzą nowi i to właśnie dla nich, przypominane są zasady obowiązujące na grupie wsparcia.

Aby każdy z nas na spotkaniu czuł się bezpiecznie, pamiętaj:
- nie oceniaj
- nie krytykuj
- nie pouczaj
- zachowaj dyskrecję

Na grupie wszyscy jesteśmy na równych prawach, dlatego:
- słuchamy siebie wzajemnie
- każdy ma prawo wyrażać swoje myśli, uczucia, poglądy

Nasza aktywność na grupie jest dowolna i dobrowolna:
- zabierasz głos, kiedy uznajesz za stosowne
- nie musisz się wypowiadać, jeśli nie chcesz

Prawidłowe funkcjonowanie grupy wspomagają zasady:
- mówi tylko jedna osoba
- nie przerywamy innym
- nie przeszkadzamy


Zachowanie dyskrecji wydaje mi się szczególnie ważne, bo na spotkaniach mówimy o trudnych sprawach, dotyczących bezpośrednio nas i naszych bliskich. Chciałabym, żeby moje doświadczenie, którym dzielę się na grupie, pomogło innym, a nie stało się źródłem niezdrowej sensacji. Sama przestrzegam zasady zachowania dyskrecji i nie wtajemniczam nawet moich najbliższych w to, że na grupie spotkałam znajomą osobę. Ta informacja zostaje w czerech ścianach sali przy ul. Strumykowej 4.